MYŚLI LUDZI GÓR - Mariusz Zaruski
![]() |
| Mariusz Zaruski, Na bezdrożach tatrzańskich |
A oto cytaty, które weszły do naszej antologii pt. MYŚLI SZALONE I WYLECZONE. CYTATY I PARADOKSY. Wiek XX. Antologiści: Jolanta Szymska-Wiercioch i Wojciech Wiercioch.
1867-1941;
polski artysta malarz, fotograf, literat, podróżnik, pedagog; taternik,
ratownik górski, grotołaz, pionier narciarstwa ekstremalnego w Tatrach i
taternictwa jaskiniowego, pomysłodawca i założyciel TOPR-u; marynarz,
pionier polskiego żeglarstwa i wychowania morskiego; instruktor harcerski; konspirator,
zesłaniec, legionista, ułan, generał Wojska Polskiego; adiutant prezydenta
Stanisława Wojciechowskiego; aresztowany przez NKWD, zmarł w sowieckim szpitalu
więziennym
Istotą taternictwa jest walka. Walka z przeciwnościami i niebezpieczeństwami świata tatrzańskiego; w konkluzji ostatecznej – walka z samym sobą.
W
góry – najlepsze to gimnastyczne boisko. Jest tam walka, trudy,
niebezpieczeństwa, jest czyste powietrze i słońce, są widoki dantejskie i
różowe uśmiechy przyrody, westchnienia prabytu i echa z pomroku dziejów.
Istotą
alpinizmu jest poczucie szczęścia, wynikające z samego faktu pobytu w wysokich
górach, uwarunkowane jednak tym, ażeby człowiek czuł się uzdolniony do
poruszania się w nich z zupełną pewnością i swobodą.
Tatry – to
pustynia. Pustynia skalna – dzika, groźna i niebezpieczna. Człowiek, znajdujący
się w jej głębi, nie może pamiętać o całym kompleksie rzeczy przemijających –
najpierw dlatego, że na nic one mu tam potrzebne, a po wtóre dlatego, że na
pustyni musi się czuwać. Więc czuwa. Brata się z kamieniami, które, jak dziś
ręki jego dotykają, przed setkami tysięcy lat dotykały lodowcowych masywów, z
fatalistyczną siłą posuwających się w dół; słucha tych samych melodii, które
przygrywały jaskiniowemu człowiekowi; przestępuje przez powalone burzą smreki,
po których niedźwiedź wczoraj jeszcze stąpał – zostawił sierść na gałęziach;
nurza głowę w tych samych przestworzach, po których szybują orły rozmachem
swych skrzydeł królewskich. Wchodzi w zażyłość z nieskalaną niczym,
najpierwotniejszą przyrodą, będącą na pograniczu rzeczy transcendentalnych.
Błogosławione
niech będą morza, góry wysokie i wielkie pustynie, albowiem one są źródłem
siły.
Niebezpieczeństwo,
grożące życiu, budzi instynktowny opór, powoduje walkę, a ta jest niczym innym
jak ćwiczeniem, doprowadzonym do granic doskonałości w odniesieniu, naturalnie,
do sił danej jednostki.
Człowiek
przeciętny widzi śmierć dopiero w chwili swego zgonu, poznaje mistrzynię życia
za późno.
W bezkresach
mórz, szumiących hymn odwieczny, na szczytach gór, gdzie stoi cisza głucha,
wśród owych sfer, gdzie szlak się wije mleczny, o bracie mój, tam szukaj znaków
Ducha!
Ćwiczenia
powodują rozwój, brak ich – zastój i zanik ostateczny. Zarówno w zakresie
filozoficznych spekulacji, jak i życia praktycznego czy stosunków fizycznych
aksjomat ten potwierdza się nieustannie: szkoła, uczelnie wyższe, musztry
wojskowe, sale gimnastyczne, areny cyrkowe i wszelkie boiska dowodzą, że tylko
ćwiczeniem człowiek wznosi się wyżej, nigdy zaś ćwiczenie nie dochodzi do
takiego stopnia intensywności jak wówczas, gdy człowiek staje wobec problematu:
być albo nie być – zrozumianego zupełnie dosłownie.
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz